OPZZ 
 
 
  
 
 
  
 
 
 


    31 lipca 2001

Nr 42 (323)/2001


W HUCIE BAILDON PROTESTY I GŁODÓWKA


Wojewoda Śląski
Wilibald Winkler

W związku z ogłoszeniem upadłości Huty Baildon oraz dużą skalą zwolnień pracowników, sytuacja społeczna jest coraz bardziej napięta. W dniu 9 lipca 2001 r. organizacje związkowe działające w Hucie Baildon weszły w spór zbiorowy z syndykiem masy upadłości.
Przedmiotem sporu są:
- zwolnienia pracowników bez zapewnienia osłon zagwarantowanych Hutniczym Pakietem Socjalnym,
- brak środków Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, które zgodnie z prawem upadłościowym są przeznaczone na pomoc dla pracowników upadłej Huty Baildon,
- przyjmowanie przez syndyka swoich pracowników,
- zamiar syndyka wypowiedzenia Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy dla Pracowników Przemysłu Hut- niczego.
W dniu 17 lipca 2001 r. odbyło się spotkanie syndyka z przedstawicielami organizacji związkowych działających w Hucie, na którym syndyk ustosunkował się do przedstawionych zarzutów. W wyniku nacisków strony związkowej Syndyk zobowiązał się do sporządzenia wniosku o przyznanie środków na poszczególne rodzaje osłon socjalnych zgodnie z wymogami określonymi w rozporządzeniu Ministra Gospodarki z dnia 12 czerwca 2001 r.
Przedstawione nam przez syndyka pismo skierowane do ministra Nowaka nie jest zgodne z ustaleniami i postulatami związkowców.
Nieprzemyślana działalność syndyka wprowadza duże zamieszanie i niezadowolenie pracowników oraz naraża ich na dodatkowe, niepotrzebne stresy. Pomimo wcześniejszych uzgodnień i odpowiednich zapisów w wydanym przez syndyka "Regulaminie zasad postępowania w sprawach dotyczących pracowników objętych zamiarem zwolnienia z pracy w związku z upadłością Huty Baildon S.A. w Katowicach", wypowiedzenia umów o pracę otrzymują obydwoje małżonkowie pracujący w Hucie, matki samotnie wychowujące dzieci, pracownicy wychowujący dzieci niepełnosprawne oraz jedyni żywiciele rodzin.
Do chwili obecnej brak jakichkolwiek informacji dotyczących trybu odwołań w takich sytuacjach. Nie było również żadnej odpowiedzi, ani reakcji telefonicznej na pismo organizacji związkowych wyrażających niezadowolenie z trybu i treści wypowiedzeń umów o pracę.
Wielu pracowników otrzymało wypowiedzenia w których brak było podstawowych informacji na temat przysługujących im odszkodowań z tytułu skrócenia okresu wypowiedzenia. Niektóre wypowiedzenia były wręcz dezinformujące, ponieważ powoływano się na nieistniejące paragrafy Kodeksu pracy.
W momencie ogłoszenia upadłości Huta Baildon liczyła 988 pracowników, a obecnie przewiduje się, że do końca roku pozostanie około 120 pracowników. Z ogólnej liczby około 860 pracowników przewidzianych do zwolnienia, ponad 600 pracowników już otrzymało wypowiedzenia, a pozostali otrzymają je do końca lipca. Większości pracowników skrócono okres wypowiedzenia do jednego miesiąca to znaczy, że będą pracownikami Huty Baildon tylko do końca sierpnia br.
W tej sytuacji pomimo starań o przyznanie dodatkowych środków na odprawy zagwarantowane w Hutniczym Pakiecie Socjalnym pracownicy ci nie będą mogli z nich skorzystać, ponieważ nie będą już pracownikami hutnictwa.
Dodatkowe rozgoryczenie załogi powoduje fakt, iż upadłość dotknęła Hutę w momencie kończenia procesu modernizacji. Tym samym na marne poszły zarówno grube miliony złotych budżetu państwa, jak i wyrzeczenia załogi, brak podwyżek płac od trzech lat, duże redukcje zatrudnienia (ok. 1000 pracowników).
Trudno pogodzić się również z faktem, że majątek produkcyjny będzie niszczał w oczekiwaniu na nabywcę i zostanie sprzedany za bezcen. Zwracaliśmy uwagę syndykowi, że znacznie większą wartość będą posiadały urządzenia pracujące obsługiwane przez fachowców. Zatrzymanie produkcji i zwolnienie pracowników jest naszym zdaniem działaniem na szkodę wierzycieli i właściciela jakim jest Skarb Państwa.
Pracownicy znając swoją sytuację czują się oszukania i nie mogą pogodzić się z faktem, że pomimo solidnej i ciężkiej pracy, gwarancji rządowych zapewniających osłony są po prostu wyrzucani z pracy i większość z nich będzie miała prawo wyłącznie do zasiłku dla bezrobotnych.
Pracownicy Huty chcą pracować, nie chcą być na "garnuszku" Państwa.
Zdesperowani beznadziejnością sytuacji zdecydowali się na podjęcie strajku głodowego.
W dniu 23 lipca 2001 r. głodówkę podjęło z własnej inicjatywy 6 pracowników.
Komisja Międzyzakładowa NSZZ "Solidarność" zapewniła im pomieszczenie, materace, śpiwory, napoje. Zgodnie z Zakładowym Układem Zbiorowym Pracy Pracowników Huty Baildon mają zapewnioną całodobową opiekę medyczną.
W czasie pikiety zorganizowanej w dniu 13 czerwca br. wicewojewoda Jan Korzeniec publicznie zapewnił demonstrantów "że Huta Baildon będzie istnieć wraz z jej pracownikami". Mamy nadzieję, że nie były to deklaracje bez pokrycia.
W tej trudnej dla nas sytuacji zwracamy się do Pana Wojewody o udzielenie pomocy oraz o wsparcie naszych dążeń do ograniczenia liczby i tempa zwolnień, a także o zwrócenie się do przedstawicieli Rządu RP o przyznanie środków należnych pracownikom zwalnianym w ramach restrukturyzacji branży hutniczej, zagwarantowanych w Hutniczym Pakiecie Socjalnym.
Nastroje wśród pracowników radykalizują się. Oczekujemy Pana przybycia do naszej Huty i podjęcia mediacji pomiędzy pracownikami a syndykiem.
Z wyrazami szacunku

Przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej
NSZZ "Solidarność" Huty Baildon
Dorota Mochnacka
Przewodniczący NSZZ Pracowników Huty Baildon
Andrzej Łuczyk
Katowice, 24 lipca 2001 r.




NA PODKARPACIU

Stanowisko Prezydium Rady Województwa Podkarpackiego OPZZ w Rzeszowie w sprawie sytuacji panującej w KiZPS "Siarkopol" w Tarnobrzegu.

KiZPS "Siarkopol" w Tarnobrzegu przeżywa głęboki kryzys. Od kilku lat zatrudnienie w tym przedsiębiorstwie ulega ciągłej redukcji poprzez przeprowadzone zwolnienia grupowe. Z ponad 11 tys. zatrudnionych pracowników obecnie pracuje tam dwutysięczna załoga.
Obecna sytuacja ekonomiczna przedsiębiorstwa wymusiła na Zarządcy Komisarycznym wystąpienie z wnioskiem do Ministerstwa Skarbu Państwa o postawienie KiZPS "Siarkopol" w stan likwidacji. Utrata miejsc pracy przez zatrudnionych tam pracowników pociągnie za sobą tragedie ludzkie, a pozostawienie ich bez stosownych zabezpieczeń socjalnych naszym zdaniem jest karygodne.
Prezydium Rady Wojewódzkiej OPZZ współpracując ze Związkiem Zawodowym Górników w Polsce działającym w KiZPS "Siarkopol" domaga się:
1. Wdrożenia realnego programu tworzenia nowych miejsc pracy w rejonie miasta Tarnobrzega.
2. Ratowanie miejsc pracy poprzez utworzenie nowego podmiotu gospodarczego na bazie rentownych produktów wytwarzanych w KiZPS "Siarkopol".
3. Utworzenie na bazie obecnego przedsiębiorstwa KiZPS "Siarkopol", przedsiębiorstwa którego przedmiotem działania będzie rekultywacja terenów górniczych Kopalni Siarki "Jeziórko" oraz likwidacji infrastruktury przedsiębiorstwa.
4. Przyjęcie siarkowego pakietu socjalnego dla zwalnianych pracowników.
Brak kompleksowych rozwiązań w sprawie KiZPS "Siarkopol" naszym zdaniem jest główną barierą do przeprowadzenia sensownej i realistycznej koncepcji restrukturyzacji tej branży.
O determinacji załogi "Siarkopolu" może świadczyć fakt, że w przeprowadzonym referendum 95,18% pracowników opowiedziało się za przeprowadzeniem strajku w obronie swych miejsc pracy.
Nie pozwolimy na zwolnienie pracowników "Siarkopolu" bez zabezpieczenia ich bytu i stworzenia warunków godziwego życia dla ich rodzin.
Prezydium Rady Wojewódzkiej OPZZ domaga się w imieniu załogi KiZPS "Siarkopol" szybkiego rozwiązania ich problemów.

Przewodniczący Rady OPZZ
Województwa Podkarpackiego
Jan Sierżęga
Rzeszów, 23 lipca 2001 r.




POKONALI RADNYCH

Pracownicy Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Sosnowcu przeprowadzili kilkudniową akcję protestacyjną. Przyczyną protestu było podjęcie przez Radę Miejską Będzina w dniu 25 czerwca br. uchwały o umorzeniu udziałów w Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej sp. z o.o. w Sosnowcu. Udziały w spółce należą do czterech gmin: Będzina, Czeladzi, Dąbrowy Górniczej i Sosnowca, a w skład firmy wchodzą oddziały w Będzinie, Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu. Umorzenie udziałów nic nie dawało dla Będzina, a dla pozostałych udziałowców oznaczało podrożenie kosztów komunikacji.
9 lipca br. pracownicy przeprowadzili pikietę przed Urzędem Miejskim w Będzinie. Po niej doszło do rozmów z przedstawicielami Rady Miejskiej, zakończyły się one jednak fiaskiem. Dla pracowników było jasne, że po wycofaniu się Będzina ze spółki, gwałtownie wzrosłyby koszty utrzymania zajezdni w Będzinie. Pozostali współwłaściciele nie mogliby na długo tolerować takiego stanu rzeczy. Czyli likwidacja zajezdni w Będzinie byłaby tylko kwestią czasu. Oznaczałoby to utratę miejsc pracy dla 235 pracowników z zajezdni w Będzinie.
Po fiasku rozmów, w piątek 20 lipca br. podjęta została głodówka. Na początek związkowcy nie chcieli angażować w nią szeregowych pracowników, dlatego do głodówki przystąpili liderzy z Międzyzakładowego NSZZ Pracowników PKM sp. z o.o. w Sosnowcu i "Solidarności". Dla związkowców satysfakcjonująca mogła być tylko jedna decyzja - uchylenie uchwały Rady Miasta Będzina. Rozpoczęła ona bowiem proces niszczenia przedsiębiorstwa - zaczęto by od Będzina, a wzrost kosztów prawdopodobnie spowodowałby wychodzenie ze spółki kolejnych właścicieli.
W poniedziałek, po czterech dniach głodówki na nad- zwyczajnej, bardzo burzliwej sesji Rady Miejskiej, radni podjęli decyzję o uchyleniu poprzedniej uchwały w sprawie zajezdni PKM w Będzinie. Przywrócony został poprzedni stan rzeczy. Dla pracowników oznacza to zwycięstwo - udało się utrzymać miejsca pracy, utrzymać przedsiębiorstwo i utrzymać normalną komunikację miejską w Będzinie. Otwartą kwestią pozostaje dofinansowanie spółki i zakup nowego taboru. Ale jest pierwsza jaskółka - gmina Sosnowiec już przekazała kwotę 1.200 tys. zł.

 
 
 
 
 
Kronika Związkowa - wydaje Biuro Prasowe OPZZ.
W internecie: http: //www.opzz.org.pl/end/kronika/kronika.html
tel./fax: (0-22) 826-43-56, tel. (0-22) 826-02-31 wew. 368. 
Redaktor: Grzegorz Ilka tel. 0-601-324-954, Korekta: Dariusz Gąska