Koleżanki i Koledzy Delegaci!
W materiałach kongresowych otrzymaliście sprawozdanie z działalności OPZZ. Dlatego w swoim wystąpieniu chciałbym przedstawić jedynie komentarz do działań w sferze polityki społecznej. Chyba mogę zaryzykować stwierdzenie o wykonaniu ogromnej pracy, która, jak sądzę, nie zawsze była syzyfową.
Przygotowaliśmy bowiem projekty Paktów na Rzecz Polskiej Rodziny i Dla Pracy, projekt ustawy przywracającej emerytom i rencistom 100 % kwotę bazową, opiniowaliśmy setki aktów prawnych wprowadzając do nich wiele zmian, żądaliśmy zniesienia opodatkowania najniższych dochodów, zwracaliśmy uwagę rządowi na potrzebę zmiany polityki społeczno-gospodarczej, wreszcie ostrzegaliśmy przed równoczesnym wprowadzaniem czterech źle przygotowanych reform . Nasza praca, nasz głos pozostawały jednak często bez odzewu ze strony rządu.
Ludzie pracy, którzy z wiarą i nadzieją poparli NSZZ "Solidarność" płacą za to dzisiaj wysoką cenę. Deptana jest godność wielu grup pracowniczych, maleją realne emerytury, młodzi ludzie pozbawiani są nadziei na lepsze jutro, dramatycznie wzrasta poziom bezrobocia i biedy w Polsce. Przerwany został autentyczny dialog w sprawach społecznych pomiędzy rządem, a związkami zawodowymi. Brak poczucia bezpieczeństwa socjalnego i perspektywy na lepszą przyszłość powoduje ogromną frustrację. Świadczą o tym niskie notowania rządu w opinii społecznej.
Mimo to pan premier, z rozbrajającym uśmiechem, tłumaczy niskie notowania władzy wyłącznie trudnościami wynikającymi z wprowadzania czterech reform, zarzucając poprzedniej koalicji ich zaniechanie i tym samym doprowadzenie do obecnych kłopotów. Trawestując powiedzenie Mikołaja Reja można jednak powiedzieć, że ,,Polacy nie gęsi i swój rozum mają".
Osobistą odpowiedzialnością za brak dialogu społecznego, totalny bałagan w ZUS-ie i fatalną w skutkach politykę społeczną obarczam wicepremiera i ministra pracy w jednej osobie, w niedalekiej przeszłości aktywnego działacza NSZZ ,,Solidarność", Longina Komołowskiego. Takiej antyspołecznej i wymierzonej w świat pracy polityki, za którą ten pan odpowiada, żaden rząd w III RP nie prowadził. W tej sytuacji uważam, że najwyższy już czas, aby posłowie związkowi zgłosili w Sejmie wniosek o odwołanie pana Komołowskiego z zajmowanego stanowiska.
Obecna koalicja, stosując dyktat wobec partnerów społecznych oraz nierównoprawne traktowanie NSZZ "Solidarność" i OPZZ, zmusiła naszą centralę do zawieszenia udziału w pracach Komisji Trójstronnej. Zamiast rozmawiać z ludźmi, władza zaczęła używać siły.
Strzelano do protestujących robotników i chłopów. Górnikom się udało, bo na czele ich protestu w Warszawie maszerował sam Marian Krzaklewski. Swoją drogą to ciekawe, że pan przewodniczący, zgodnie z zasadą prezydenta Wałęsy "nie chcę, ale muszę" protestował z górnikami przeciw własnemu rządowi.
Tak więc zamiast dialogu mamy pokaz siły ze strony władzy.
Koleżanki i Koledzy!
Jak dobrze pamiętamy podstawowe ustawy o reformie służby zdrowia i ubezpieczeń społecznych przyjęła poprzednia koalicja. Wtedy to "Solidarność" pod wodzą doktora Maksymowicza organizowała strajki i protesty przeciwko zbyt niskiej - jej zdaniem - bo 10 % składce na opiekę zdrowotną. Obecna koalicja, obejmując władzę dokonała nowelizacji ustawy o Kasach Chorych i zmniejszyła składkę do 7,5 %.
To, że kasom chorych brakuje pieniędzy, że zamyka się szpitale i specjalistyczne placówki medyczne jest właśnie między innymi efektem zmniejszenia wysokości składki Ma na to również wpływ gwałtowny rozrost biurokracji w kasach oraz ogromne koszty ich funkcjonowania.
Jak działa ZUS - wszyscy widzimy. Niekompetencja pierwszego - mianowanego przez AWS - prezesa ZUS-u spowodowała paraliż tej instytucji i ogromne kłopoty budżetowe. W efekcie problemy wewnętrzne ZUS rzutują na kłopoty finansowe Kas Chorych i Otwartych Funduszy Emerytalnych. Słynne kredyty bankowe oraz pożyczki z budżetu państwa, jakie zaciągnął ZUS, spłacać więc będzie musiała następna koalicja.
Sytuacja emerytów i rencistów w Polsce jest bardzo trudna. 60% spośród nich otrzymuje świadczenia na poziomie minimum socjalnego i niżej, a rząd świadomie i z premedytacją zaniżając przewidywany wskaźnik inflacji doprowadził w roku bieżącym do ponad 3% spadku ich realnej wartości.
Wprowadzając reformę systemu oświaty rząd pozbył się odpowiedzialności za jedną z najważniejszych dziedzin decydujących o przyszłości Polski i Polaków. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych jest przeciwne przerzucaniu podstawowych obowiązków państwa na samorządy, którym równocześnie nie daje się wystarczających środków na realizację tych zadań. Uważam, że nauczyciele odpowiedzialni za wychowanie i edukację młodego pokolenia powinni mieć status pracowników państwowych.
Reforma oświaty, mimo protestów ZNP wspieranych przez OPZZ, została wprowadzona od 1 września 1999 r. Nie zważano na brak pieniędzy, na opóźnienia w przygotowaniu programów i podręczników oraz samych nauczycieli.
Równocześnie w budżecie państwa na 2000r. nakłady na zreformowaną oświatę zmniejszono z 3,19% PKB w 1999 roku do 3,05%. Tak więc zwiększone zadania systemu oświaty i wyższe płace nauczycieli realizowane są przy niższym udziale procentowym tej sfery w PKB, dlatego też zabrakło pieniędzy na sfinansowanie m.in. dowozu dzieci do szkół. Tylko 190 gmin otrzymało z MEN-u gimbusy. Dzisiaj już wiemy, że ten rząd ,,fachowców" źle wyliczył skutki podwyżek płac dla nauczycieli i zabrakło na ten cel 1 miliard 200 milionów złotych.
OPZZ kilkakrotnie występowało do wicepremiera Longina Komołowskiego w sprawie podwyżek płac pracowników państwowej sfery budżetowej. Wobec faktu, że średnie płace pracowników tej sfery są na poziomie 80% płacy sfery materialnej OPZZ domaga się dla nich wzrostu płac o przewidywany wskaźnik wzrostu PKB oraz realizacji uchwały Komisji Trójstronnej z 1997 r. w sprawie stopniowego wyrównywania poziomu płac w obu tych sferach.
Wskaźniki przyjmowane w ustawach budżetowych są moim zdaniem świadomie zakłamywane. PKB miał wzrosnąć w 1998 r. o 5,6 %, wzrósł o 4,8%, w 1999 zamiast 5,1% było jedynie 3,7%. Inflacja w roku 1999 osiągnęła 9,7% zamiast planowanej 8,5%. W bieżącym roku mamy już ponad 11 procentową, przy zakładanej 5,7%. Bezrobocie w 1999 roku osiągnęło poziom 12,5% zamiast przewidywanych 9,4%, w roku bieżącym przewidywano 11,5% bezrobocie, a mamy już 13,7% i będzie rosło.
W założeniach ustawy budżetowej na rok 2001 przyjęto optymistycznie, że wzrost poziomu cen towarów i usług wyniesie jedynie 6,1%, a bezrobocie 13,7%. Urzędowy optymizm znowu bierze górę nad rzeczywistością i doświadczeniami z ostatnich dwóch lat. Na rok 2001 planuje się wzrost płac realnych w państwowej sferze budżetowej jedynie o 0,4%. Dla emerytów i rencistów przewiduje się jednorazową wypłatę w czerwcu 2001 r. z tytułu wyższej inflacji w roku bieżącym oraz realny wzrost emerytur i rent jedynie o 0,4%. Czyli wzrost w granicach błędu statystycznego. Natomiast przewiduje się podwyższenie lub wprowadzenie podatku VAT na maszyny i ciągniki rolnicze, mieszkania w spółdzielczości mieszkaniowej, materiały i roboty budowlane, aparaturę naukowo-badawczą oraz książki i gazety. Planuje się również zmniejszenie dotacji na FUS oraz pomoc społeczną. Ponadto chce się opóźnić okres przechodzenia na wcześniejsze emerytury o pół roku, ograniczyć wypłaty zasiłków i świadczeń przedemerytalnych oraz zastosować kryterium majątkowe osoby bezrobotnej i najbliższej rodziny przy udzielaniu świadczeń społecznych.
To wszystko prowadzi do dalszego zubożenia społeczeństwa.
Koleżanki i Koledzy!
Czy to można nazwać polityką społeczną, czy na taka politykę możemy wyrazić zgodę?
Przy zapowiadanych przez wiele zakładów pracy zwolnieniach grupowych wzrośnie również stopa bezrobocia. Bezrobotni znajdą się w jeszcze gorszej sytuacji, gdyż na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu zaplanowano mniej pieniędzy. Szczególnie dotknie to bezrobotne kobiety i bezrobotną młodzież. Również środki przeznaczone na pomoc społeczną są w bieżącym roku relatywnie niższe niż w latach ubiegłych i nie wystarczają na podstawowe świadczenia. Tylko i wyłącznie ze względu na uprzedzenia ideologiczne solidarnościowa władza nie realizuje zapisów bardzo ważnego dla ludzi ,,Pakietu gwarancji socjalnych obywateli."
Rozpoczynając urzędowanie premier Buzek w expose sejmowym mówił: "warunkiem zbudowania państwa uczciwego i sprawnego, zrywającego ostatecznie z komunistyczną przeszłością, jest zapewnienie kompetentnej obsady personalnej w urzędach i całym sektorze publicznym". Polityka kadrowa realizowana przez tę koalicję, a ostatnio już tylko przez AWS, absolutnie rozminęła się z deklaracjami Premiera. Przykładów braku kompetencji ministrów i urzędników z AWS-owskiego nadania mamy aż nadto. Decydują nie kompetencje, nie umiejętności, nie doświadczenie, ale zasada TKM - jak słusznie powiedział Jarosław Kaczyński.
Koleżanki i Koledzy!
Rządzone przez ludzi "Solidarności" państwo odcina się od odpowiedzialności za los swoich obywateli. Na taką politykę społeczną i na takie państwo Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych nie wyraża zgody. Takiej polityce musimy powiedzieć dość.